Miesiąc: wrzesień 2020

Trzcina (cukrowa) o smaku Żnina

Na koniec sezonu (dla mnie) i na osłodę po klapie Borówna 2020 nie mogło się trafić nic innego jak Triathlon w „Cukrowni Żnin”. Palce lizać i watę kręcić jak się okazało. Pierwsza edycja czyli dziewica. 40 km samochodem bezdomnego od mojego miejsca zamieszkania…jak więc nie jechać? No jak? Jedno tylko padło z racji startu o 9 w niedzielę, kluczowa godzina i dzień, nie waż się tylko nas obudzić – usłyszałem od lubej. Jak gość w niedzielę ma wstać o 6 rano w łóżku gdzie sypiają 2-3 kobiety. Sarenką nie jestem no chyba, że taką 110 kg, a przejście łóżka to jak przejść przez pole minowe. Tu głowa, tu ręka tu żona :D. A jeszcze trzeba jakieś śniadanie strzelić i do spływu czajki się dorzucić co by na lekko wjechać w 1/8 tri. Śniadanie jak to sportowcy, w biegu. Kawa standard na „cyrklu”  i dzida na Żnin via Łabiszyn. Droga prosta, równa bez miliona tirów – szanuje taki spokój. Przy lotnisku tylko ostry cień mgły się pojawił i później to już tylko sprawdzałem czy mój orzeł nie odleciał z dachu ale od czego są trytytki 😀 O dziwo na miejsce zajechałem szybko ale nie jak Kubica – dojechałem w jednym kawałku. […]