Rok: 2020

Trzcina (cukrowa) o smaku Żnina

Na koniec sezonu (dla mnie) i na osłodę po klapie Borówna 2020 nie mogło się trafić nic innego jak Triathlon w „Cukrowni Żnin”. Palce lizać i watę kręcić jak się okazało. Pierwsza edycja czyli dziewica. 40 km samochodem bezdomnego od mojego miejsca zamieszkania…jak więc nie jechać? No jak? Jedno tylko padło z racji startu o 9 w niedzielę, kluczowa godzina i dzień, nie waż się tylko nas obudzić – usłyszałem od lubej. Jak gość w niedzielę ma wstać o 6 rano w łóżku gdzie sypiają 2-3 kobiety. Sarenką nie jestem no chyba, że taką 110 kg, a przejście łóżka to jak przejść przez pole minowe. Tu głowa, tu ręka tu żona :D. A jeszcze trzeba jakieś śniadanie strzelić i do spływu czajki się dorzucić co by na lekko wjechać w 1/8 tri. Śniadanie jak to sportowcy, w biegu. Kawa standard na „cyrklu”  i dzida na Żnin via Łabiszyn. Droga prosta, równa bez miliona tirów – szanuje taki spokój. Przy lotnisku tylko ostry cień mgły się pojawił i później to już tylko sprawdzałem czy mój orzeł nie odleciał z dachu ale od czego są trytytki 😀 O dziwo na miejsce zajechałem szybko ale nie jak Kubica – dojechałem w jednym kawałku. […]

Rebelia underground triathlon – czyli star….tfu trening

Od wrzesnia zeszłego roku sucho na starty jak w doku po odprawieniu stępki przez Mateuksza na promy. Początek roku obiecujacy jakis plan jakies treningi…do sierpnia sie zagoi. A tu sru Lock Down i przymus siedzenia na „żopu”. Nie powiem czasami chliptam za tym, że na chwilke sie zatrzymalismy. Byla refleksja, jakies wiersze, a potem ktos powiedzial, ze jak korona zmutuje to na jesieni trzeba bedzie myc nogi, nie tylko rece. Propo raczek to zacierałem je jak nowo poznane typy w osobach somsiada Pawela aka teamochlał znaczy nie ten team, wroc. TeamOchal i ich naczelnik Pablo Escobar powiedzieli, a wrecz zapytali jak zobaczyl wypociny me na trzepaku, ze jest akcja Rebelia Underground Triathlon i czy bym nie chcial robic za tlo na calej rozciaglosci dystansu. Kolejnym byl Łapa aka czlowiek samstrazak z podobna propozycja. Odpowiedz mogal byc tylko jedna –  I’m IN. Radosc, szok i łzy. Poniewaz nie mam cisnienia na wygrana zrozumialem, ze zalezy im na tym zeby przybijac im „5” jak beda konczyc bieganie, a ja je zaczynac . No nic nadejszla wielkopomna chwila wiec wrzucilem koze na/do woza i dzida na miejsce kazni czyli – Borowna, miasta gdzie tri nie spi. Tak roweru ostry cien mgly byl ze […]