<p>To był mój Giewont. ...

To był mój Giewont. To była tzw. truskawka na torcie sezonu, tego sezonu. Bydgoszczu A.D. 2018 i dystansu 1/4.
6 miesięcy przygotowań przeleciało jak gówno przez wiatrak. Przypominam się, że jestem full amatorem jak jasne pęłne ferdynanda kiepskiego ;). Ubierając w liczby, ktore przecież nie kłamio od stycznia to: 30km w basenie, 270 km z buta i droga na rowerze około 5xtrasa do miasta powiatowego Toruń – policzalne prawda. Liczby nie robią wrażenia jak muzyka sióstr karpioustych. Na mnie robią bo wiem ile poświęciłem czasu, potu, krwi i wypitych izochmieli żeby dojść do miejsca w którym byłem i jestem. 
Zacznę od tego, że dzień przed startem kiepsko spałem ale jak już kiedyś pisałem przy 2 dzieciakach 4 lata i 5 miesięcy to nie problem. Pomimo tego, że wiedziałem co mnie czeka i wiedziałem jak to się je – stres był. Oj był!!! Gdybym miał to zdefiniować to ilość tzw. „2ek” dzień przed i rano przed przewyższała moje dzienne możliwości grubo. Niby człowiek wie na co się pisze, a jednak adrenalinka jest i była do czasu aż nie wskoczyłem do Byrdy.
Problem dystansu 1/4 polegał na tym, a może jego wyjątkowowść, że jako jedyni mieliśmy płynąć połowe dystansu pod prund. Tak,tak prawie 500m pod i drugie tyle z. Ani 1/8 ani 1/2 dystansu tego nie miały. W rozmowie wyszło, że Ci pierwsi ze względów amatorskich i harpaganów szarpiących przekozak czas, a drudzy z racji dystansu. Niby logiczne.
Generlanie dla mnie osobiście i z racji szowinizmu lokalnego to jest naj-lux zorganizowana impreza w Polsce. Może jak wyjade gdzieś dalej to się oczki otworzą?
Strefa zmian T1 i T2 jest zlokalizowana w jednym miejscu – w hali Łuczniczka. Depozyt, strefa szamy, expo i kibello również, wszystko jest pod ręką i d..ą. :). 
37126514_2225098557711699_337672944446603264_n(strefa T1 i T2 – 1100 miejsc)

START – w kolejce do wody sporo znajomych, pacjenci, byłe, znajomi i gwiazdy tv min. Karol Okrasa o którym później i np. Maciej Dowobor – jego mdka buduje domy na polsacie:).

37059863_2225098534378368_4419004383845416960_n(płyń zawsze i wszędzie pod prund)

Z nieba słońce na ludzi stojących bez dachu w neoprenie i czopkach koloru blue na dynkach. Leciała ostra sauna-soluszyn. A że stałem na końcu ostatniej fali to wskakiwałem na końcu. Po stracie pojawił się problem mój kapitan chciał a nie mógł. Uwierzcie, że jest ciężko się zmusić do lania w neopren jak płynie się kraulem. Pomimo tego, że sztygar wysyłał mi info jak nie szło tak nie leciało. Poziom moczu w oczach zaczął się wylewać, a nie było wolnego zaworu. Dopiero na powrocie kiedy już było z siłą wodospadu ustawiłem się w pozycji lejącej żaby i jakoś poszło uff. Co za ulga i jakie ciepełko się rozlalo po dupie i nogach. No nic udało się wyprzedzić kilka osób i w miarę ogarnąć T1.

37141543_2225098591045029_6422936532457357312_n(starTREK gotowy do lotu)

Kask, nr, jowej i pęłna dzida na najsłabszym elemencie w mojej układance tri. Ale ale jakie cudowne dziecko dwóch pedałow.Trasa poszła dobrze, nadzwyczaj jak na moje możliwości jak ktoś widział moje uszy to zrozumie, że nie sa one sprzymierzeńcem mojej aerodynaicznej natury. Wręcz przeciwnie jak wieje w mordę-wind to te żagle słonia dumbo nie pomagają. Taki urok mój – rodzice dziękuję ;). Teraz wiem czemu na podwórku miałem ksywę Tajfun;). 
Na rowerach nie zabrakło mojego przyjaciela rudego teżewe z brodą. Oczywiście dał mi znowu przyjemność i lekcję jak kręcić z nadwagą. SZACUN. Karma wróciła na bieganiu 🙂 nie zostałem dłużny lubie spłacać takie długi. Po 45 km roweru przyszedł czas na biegactwo.
Na drugim nawrocie triSiostry pomogły. Musiałem zażyć leki viagre i bilomag albo w odwrotnej kolejności. Nie pamiętam. Martyna i Agata dzięki konar płonie do dziś 😀

37146493_2225096577711897_9208735458324905984_n(Martyna – oddychaj, oddychaj….ja zajebiscie 2 kosze 4 bidony)

Kolejna zmiana T2 buty do biegania, żel i baton na wyjściu z hali.

 

Przede mną ostatni element –  bieganie – 11 km biegu. Uff. Buła z masłem. Po zejściu ze starTREKa dziwne nie mam porażenia jąder, krążenie krocza w normie  czuję człowieka ważkę, że jest ze mną :). Trasa tzn. jej początek koło strefy foodtrakuf oblizałem się wytarłem śline i krzyknąłem – ja tu jeszcze wróce z Olem. Tempo na zabój dla mnie w tej podzi. Uwierzcie lub nie ale biegnie się szybko i nie czuje się tego tempa, które niszczy później :(. Paczę lecę widzę Okrasę Karola, mija mnie krzycze jeszcze raz mnie miniesz i pokażę Ci moje bagna…zdębiałem jak się odwrócił i poczekał na mnie. 
Gadaliśmy o wszystkim i o niczym o czym można pogadać nie znając się na dystansie około 3km przy tempie poniżej 5min/km. Generalnie sympatyczny gość, Za mostem bernardyńskim pomachałem i pobiegł dalej sam bo to nie było moje tempo 😉

37120695_2225098007711754_2500988812562268160_n(jeszcze raz mnie miniesz…. :D)

Karol i jego kulinarne przepisy poleciały znowu przede mną. Pierwsza pętla so fresh so clean..Spotkałem swoją piękniejszą połowe robiła mi foto i krzyczała – Jak dobrze wyglądasz – chciałem odpowiedzieć tak bo dobrze mnie karmisz. Jednak chodziło o coś innego ;).

 

36864587_1994980233874817_4030201412813062144_n(jeszcze młody, jeszcze uśmiechniety)

Na 3 km przed końcem mojego dziewictwa tego dystansu zacząłem odchodzić na 2 krąg. Szok jak ceny w biedronce. Moja mocna strona albo to co mi się wydawało że jest moją mocną stroną- gasło. Ostatnie 1,5 km wiedziałem że już za rogiem czeka izochmiel w strefie finishera i skończyłem to co zacząłem 3.09.10 h wcześniej – wstydu nie ma i nawet na sekundę nie myślałem o czasie.

167f60d791f3be87a6817a093546fd17192.168.1.93_01_20180707135602792_TIMING

Ani razu nie spojrzałem na czas jaki już upłynął po starcie. Nie kalkulowałem. Moim celem było skończenie na własnych warunach. Jak wpisał mi Łukasz w  dedykacji swojej ksiązki – Baw sie triathlonem. Amen

37188159_2225121341042754_1026736331818008576_n
Medal zawisł na szyi. Poczułem znowu to co się czuje po przekroczeniu linii każdej mety. Człowiek jest napakowany endorfinami,  pomimo zmęczenia, jak autobus z toruńczykuf do Lichenia. Chcesz jeszcze, chcesz więcej chcesz dalej…to nie żart. Zrobiłem coś co zalożyłem sobie w planach pół roku wcześniej. Zacząłem i skończyłem tak jak chciałem i mogłem to zrobić. Udowodniłem sobie, że można. Zrobiłem to dla siebie i tylko dla siebie. I wiecie co apetyt rośnie w miarę jedzenia.

37073994_2225098094378412_1066274099937935360_n137224566_2225098251045063_2202550493148872704_n37072683_2225098451045043_81440169139372032_n(moj prywatny sponsor i dostawca najlpeszych pączkuf, kawy i przezajebistej lemoniady DZIEKUJE żółwio-rodzice)

 

TRITata