I stało się to co miało się nie stać, było mnie stać na pakiet w rynkowej cenie. Ba nawet na 2 starty. Jak to Babski powiedział: jesteśmy jak castorama znajdź taniej, a obniżymy. Nie szukałem mieszkam w Toruniu więc uwierzyłem. Start w tym samym miejscu więc i ekipa szalonego dzika ta sama podobnież. Ino auto kompana inne i jowej też starTREK tyle, że dla wersja 100+. Wiadomka program plus dla dzików, które zrzucają wagę przez okno. Tak więc Biały i Mua ruszyli o brzasku espresso w stronę Mroszy. Nowy pussywagon kolegi z hakiem i tam też montowanym bagażnikiem okazał się chwilowo zagadako. Montaż jak dla mnie na słowo honoru więc użyliśmy czego?? Trtytytek
Śmieszno, że aż straszno ale jak miało się stać coś rowerom to od razu dwóm.

Trytytki jak nokia – łączy ludzi i rowery. Przyznać należy, że trzymało tak dobrze, że jak fruwały na progach to razem.
Nie mówiąc już o tym, że nie za bardzo były spasowane jeśli idzie o tzw. chowanie się za autem 😀

Ci z naprzeciwka co jechali to widać było, że z szacunkiem zjeżdżali bardziej na swoje prawo. No cóż trytytki najmocniejsza prowizorka. Ile spraw do dziś tym stoi u każdego z nas w życiu? Nie zastąpią tylko, chyba, viagry 😉
No nic to stacja z orła cieniem, espresso, fajeczka i bajera o kolejnym pudle na 1/8 Tri. Trasa jak trasa przeleciała jak pensja przez konto – za szybko. Na miejscu znowu, to już chyba będzie tradycją – parking kościół. Jako były ministrant, lektor i prawie ksiądz nie mogło być inaczej 😀
Dookoła fury z moich marzeń z młodości, a na ich dachach jeszcze droższe rowery. Jeden przykuł uwagę sami zobaczcie i pomyślcie why Leo? 😀

Mówię do właściciela : Szanuję. Ale co? Słyszę. No, że sam 0,7 robisz 😀
Przebrani shrek i dzik udali się na strefę co by pobrać pakiety i oddać to co tojtojowi się należało. Spojrzałem na listę Pani pyta jaki nr mówię odważnie 69…pełna konsterna i wybuch śmiechu. Cóż ja mogę jestem homosapiens nr zobowiązuje i pedałować z nim trzeba.

Od zeszłego roku zmieniło się sporo w związku z Mroczą. Strefa T1 i T2 w jednym miejscu co cieszy bo w zeszłym roku czułem się jak buszujący w zbożu na ostatnim etapie tego eventu. Kolejna zmiana to start. Rok wcześniej  start rolling po 4 do nieba/wody szli, a tam już czekał próg betonowy i na kolana wszyscy zdziwieni czemu nagle wody po szyję. Obecnie to hiphop do wody po 3 z pomostu, znów inaczej bynajmniej dla mnie. Taki skok na bombę trochę. No i medale na medal. W zeszłym roku można z 3 slajsów z 3 startów złożyć sobie pizzę obecnie każdy jest odrębnością co cieszy no i już nie jest napisane finiszer :D.Na strefie rozbici jak szyici tri torba z markietu i można jechać na ryneczek

Co do wody to jako wodnik i szambo nurek z zamiłowania lubię ją, prawie jak teściowo. Mam dużą wyporność więc nie mam oporów co najwyżej wypór. Z racji tego, że coś tam coś tam w basenie zdecydowałem się płynąć bez piany i paniki. 1/8 czyli niecałe 500m, woda ponad 24 stopnie, doopa i giczały nie lecą w poszukiwaniu dna więc po co ?? Mówię zrobię to bez lateksu tym razem. Po drugie zdejmowanie tego dziadostwa to osobiście na tym dystansie urobek żaden, który odrobię w strefie i pykło. Druga sprawa to skarpity. Wiadomo dobrze je mieć, białe do sandałów, znak rozpoznawczy Polako za granico. Mówię walnę bez i udało się i roweros 24km i bieg 5,3 km na boso jak Ceyrowsky. Jedyne co to ubrałem kompresy, nie pampersy, kompresy. Pomogły, chyba.
Tak więc po skoku na bombę, włączyłem opcję poduszkowiec i po 9 min wybiegałem z H20 o właśnie tak….

W strefie buciki z przyjęcia, lakierki białe, wiadro z castoramy na dynie i dzida. Z racji tego, że nie jestem dobry w rumakowaniu wszystko co konczy sie powyżej 30km/h sredniej predkości cieszy mój tyłek, że tak troche krócej siedział na sztycy i kołach bitych do 7 barów. Część taka jak dupa to delikatna sprawa i przy tych objętościach ciśnienia i szerokości opony, opony roweru nie pasa, czuć pięknie na rowie wszystko 1.000.000x intensywniej niż np na „góralu”. Rower bez historii, nawrotka w centrum Mroczy, oklaski nie dla mnie i działamy dalej. Asfalt równy dla wszystkich tzn. do doopy po całości. Nawierzchnia pofałdowana jak kurs poparcia komisji śledczej do spraw vatu.
Ja w sumie zadowolony, jak wspomniałem powyżej 30 km/h na kole to biorę w ciemno zwłaszcza na takim parkiecie.
Powrót do strefy i T2

Tam znowu boso buty do biegania i wylot na trasę. Która była insza od roku poprzedniego. Tu historii nie było. Bieganie po rowerze dalej jest dla mnie  hydro zagadką. Biegnie się nie swoim tempem. Pisałem kiedyś o porażeniu od pasa w dół. Człowiek cieszy się z lekkości biegu po czym paczy a od 2km już idzie bo tempo nie to na początku…

Koniec końców nie było źle. W końcowym rozrachunku byłem 77, 4minuty lepszy w stosunku do roku 2018. Wszystkie konkurencje i strefy zmian czasowo poprawione może dlatego wiec banan na biegu??
Izo chmiel po minięciu mety smakuje&wchodzi ZAWSZE tak samo – ZAJEBIŚCIE.

Za chwilę impreza w moim rodzinnej wsi Bydgoszcz. Będzie KABUM mam nadzieję bo szykuję się dobra zabawa na 1/2 w której robię 1/3 roboty. Najważniejsze to FUN. Bez spin doopy, nie potrzebuję tego. Napinki bicka i ściśniętej gumy na nabiale – to nie mój film. Trzymajcie kciuki za 7.07.2019 będzie relacja, moc z Wami mordeczki